niedziela, 8 października 2017

Nowy jesienny projekt i pierwszy tutorial - morderczo dłuuugie i nudne:).

Dużo się w życiu naszej rodziny ostatnio dzieje - między innymi spełniło się jedno z naszych wielkoformatowych marzeń i zostaliśmy działkowiczami:).
Działka jak to działka - pochłania masę czasu i energii, nie pozostawiając zbyt wiele miejsca na inne przyjemności (szczególnie jak się chce w ciągu dwóch miesięcy zrealizować wszystkie snute latami plany;)).

W każdym razie od wakacji nie tknęłam miniatur (jeśli nie liczyć malutkiego domku "prawie na drzewie" dla Dziecia;)).

Ale przyszła jesień, a wraz z nią czas i ochota na coś bardziej miniaturowego.
Moja zeszłoroczna kawiarenka halloweenowa spodobała się komuś na tyle, że zostałam poproszona o przygotowanie podobnej.
Nie lubię dublować swoich prac, więc tegoroczna będzie jednak inna, wspólnym natomiast mianownikiem będzie budulec - czyli znowu cegła w roli głównej:).

Cegłę uwielbiam - mam ją w domu, chcę mieć na działce i wykorzystuję w zasadzie w każdej miniaturowej pracy.

Z techniką wykonania jak moja nie spotkałam się w internecie (co oczywiście nie wyklucza, że ktoś już na nią wpadł), więc pomyślałam sobie, że przy okazji podzielę się nią z Wami - może komuś się przyda:).

Moja metoda - ja wszystko w życiu - ma swoje dobre i złe strony.
Jest bardzo czasochłonna (nie tylko jeśli chodzi o wykonanie, ale również czas oczekiwania pomiędzy kolejnymi etapami) i brudna, ale za to stosunkowo niedroga i daje dość realistyczny efekt i duże możliwości dostosowania do naszych aktualnych potrzeb (w przeciwieństwie do gotowych szablonów do odciskania wzoru  ceglanego muru).

MATERIAŁY/NARZĘDZIA

Masa modelarska w kolorze terakota - ja korzystam z masy FIMO lub DAS (masa FIMO jest miększa i łatwiej się ją wycina, za to DAS ma ładniejszy kolor i fakturę - nie jest taka gładka jak FIMO).
Fuga budowlana w kolorze szarym (lubię produkty firmy Sopro, ale podejrzewam, że może być dowolnej firmy)
Klej do drewna firmy Pattex

Foremka do wycinania kształtów (mało profesjonalną, za to spełniającą swoją funkcję formatkę do cegieł wykonałam z niepotrzebnej metalowej foremki do wycinania ciasteczek)
Gruboziarnisty papier ścierny
Sztywne, wystrzępione pędzle
Szczoteczka do zębów (opcjonalnie - najlepiej nadaje się mocno zużyta)
Wałek (ja korzystam z najzwyklejszego drewnianego wałka do ciasta)
Szpachelka
Ręczniki papierowe
Gąbka
Szpachelka modelarska (opcjonalnie - zależnie od typu projektu)
Linijka
Nożyk z gładkim ostrzem







WYKONANIE

1. Fragmenty masy wielkości około 2 orzechów włoskich (nie więcej - masa dość szybko wysycha i nie nadaje się do dalszej pracy) rozwałkowuję na grubość 1-2 mm.
Rozwałkowaną masę podważam szpachelką i przewracam na drugą stronę (spodnia część ma ładniejszą fakturę niż gładka strona rozwałkowywana) i wycinam kształty.






2. Wyciętą partię cegieł układam na blacie (pozostałą z wycinania masę zagniatam i odkładam do woreczka śniadaniowego żeby nie wyschła - później dodaję do niej trochę świeżej i powtarzam wałkowanie/wycinanie).
Cegiełkom nadaję odpowiednią fakturę poprzez odciskanie na nich papieru ściernego i "kłując" je delikatnie pędzlami i szczoteczką do zębów.
Nie przejmuję się jeśli niektóre cegiełki mają wyraźniejszą fakturę lub nieregularny kształt - ręcznie formowane cegły również nie są idealne.






3. Tak przygotowane cegiełki odrazu przyklejam do wcześniej przygotowanego podłoża.
To bardzo ważne, aby nie czekać, aż cegiełki wyschną - niewysuszone ładniej dopasowują się do podłoża, można również w łatwy sposób wyrabiać narożniki.
Uwaga - nie należy przesadzać z ilością kleju - zbyt duża ilość wypłynie i pobrudzi cegły, względnie, po wyschnięciu będzie przebijać spod fugi.




4. Cegiełki robię małymi partiami, tak aby nie były zbyt wysuszone podczas przyklejania. W razie potrzeby "połówki" przycinam małym nożykiem z ostrym, gładkim ostrzem.
Pomiędzy kolejnymi rzędami zachowuję odstęp minimum 2 mm - w przeciwnym wypadku pojawi się problem z wypełnieniem fugą.
Co jakiś czas sprawdzam też przy pomocy linijki czy "mur" nie "rozjechał" mi się za bardzo.






5. Oklejoną cegiełkami budowlę lub jej części pozostawiam do kompletnego wyschnięcia (minimum 12 godzin).
Na etapie projektowania konstrukcji warto również pamiętać, że zarówno masa modelarska jak i fuga, przed wyschnięciem mają w sobie sporo wilgoci i mogą wypaczać niektóre materiały (np. balsę).
Z tego względu przy konstrukcji z balsy warto oklejać już sklejoną konstrukcję, natomiast w przypadku płyty, można sobie pozwolić na oklejenie pojedynczych modułów/ścian, które sklejamy po oklejeniu, ale koniecznie przed fugowaniem.









6. Po całkowitym wyschnięciu cegiełek (zarówno masy jak i kleju), po minimum 12 godzinach - przychodzi czas na najtrudniejszą i najbardziej stresującą część operacji - fuguwanie szczelin.
Sama technika fugowania nie różni się niczym od fugowania wielkoformatowych płytek, np. podłogowych, natomiast w związku z tym, że cegiełki z masy nawet po wyschnięciu nie są wodoodporne - należy się do niej dobrze przygotować (niezbędny jest stały dostęp do bieżącej wody, a pod ręką już podzielone ręczniki papierowe i ręcznik do osuszania dłoni po płukaniu gąbki - na tym etapie liczy się czas).
Fugę o konsystencji miękkiego masła również przygotowuję i nakładam małymi partiami - jednorazowo powierzchnia nie większa niż 20-25 cm2.
Do wypełnienia ciężko dostępnych zakamarków wykorzystuję szpachelki modelarskie, natomiast większe powierzchnię fuguję po prostu palcem:).
Po nałożeniu fugi na całą powierzchnię, bez zbędnej zwłoki (fuga bardzo szybko przysycha) ścieram nadmiarową fugę poprzez delikatne przecieranie powierzchni zmoczoną i bardzo dobrze wyciśniętą gąbką do naczyń, całość osuszam za każdym razem czystym ręcznikiem papierowym.
Czynność powtarzam 3-4 razy, uważając bardzo żeby nie zetrzeć zbytnio powierzchni cegiełek (masa szybko łapie wodę i zaczyna się lekko rozpuszczać) na wilgotnej gąbce pozostają pomarańczowe ślady.
Uwaga - nie próbuję doczyścić cegiełek do pierwotnego koloru - lekkie przybrudzenie fugą jest efektem jak najbardziej pożądanym. 







7. Gotową, zafugowaną konstrukcję pozostawiam do całkowitego wyschnięcia (minimum 24 godziny).
Po wyschnięciu gotowy mur przybrudzam w oczekiwany sposób suchymi pastelami (głównie kolor czarny, 1-2 odcienie brązowego, trochę brudnej zieleni) oraz farbami akrylowymi (techniką tzw. "suchego pędzla").
Całość zabezpieczam bezbarwnym matowym lakierem (ja używam MSC, bo mam zapas poczyniony na okazję makijaży lalkowych, ale podejrzewam, że nada się każdy matowy lakier).
Niekiedy nanoszę jeszcze miejscowo posypki modelarskie imitujące mech i...

... gotowe!:)

(Zdjęcie poniżej z etapu schnięcia, przed przybrudzeniem).



 Mam nadzieję, że komuś tutek się przyda - życzę udanych prób murowania:)


sobota, 19 sierpnia 2017

Sesja letnia z morzem w tle (cz. II)

Pora na zdjęcia urlopowiczki - oto Isabella:).

Coś mnie podkusiło i choć w pierwotnych założeniach Bella swój czas wolny spędzać miała głównie w oranżerii, oddając się troskliwej pielęgnacji kwiatów - zabrałam ją ze sobą na wakacje...
...nie żałuję, ustawianie jej do zdjęć sprawiło mi wiele przyjemności:).

Strój zrobiony naprędce ze skrawków materiału (na nic więcej się nie zdobędę - szycie dla takich maleństw nie jest moim powołaniem), a makijaż chyba zbyt delikatny (jak to jest, że coś co wygląda całkiem przyzwoicie "na żywo" na zdjęciach wypada po prostu blado?...)

W związku z niemożnością zdecydowania się na kilka ujęć - wiele jest podobnych , czy wręcz niemal identycznych - proszę o wyrozumiałość (po troszę traktuję tego bloga również jako formę prywatnego pamiętnika i umieszczam na nim wszystko co chciałabym zachować)...

...tradycyjnie więc już zapraszam do oglądania mega spamu zdjęciowego:).





















Pod wieczór, nad polskim morzem robi się chłodno - pora na gorącą herbatę i ciepły kocyk (dzieło P. Anety z Kwiatka do Kożucha:))




poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Sesja letnia z morzem w tle (cz. I)

No i po urlopie - szkoda, że tak szybko minął...

...nie pozostaje nic innego jak czekać na przyszłoroczny;).

A w międzyczasie - obiecana sesja plenerowa na plaży.

Tak jak zapowiedziałam przed wakacjami - taszczyłam ostatnią z moich miniaturowych prac przez pół Polski, żeby pstryknąć kilka bardzo średniej jakości zdjęć (moja Mama zrobiła dużo ładniejsze, niestety ja zapomniałam zrobić sobie ich kopię:( - trudno, nadrobię przy najbliższej wizycie w domu i zrobię małą aktualizację).

Zdjęć jest sporo, więc dzisiaj sam domek plażowy - w kolejnym poście jego lokatorka:).

Zapraszam do oglądania:).

Na nadmorskiej skarpie...





Na wydmach...




Rzut oka na urządzone wnętrze...








Zmierzch...