niedziela, 8 stycznia 2017

Czas...

...no cóż - czas wolny to u mnie towar mocno deficytowy...

Ostatnio również nie miałam go zbyt wiele i choć strasznie długo to trwało to udało mi się jednak zrealizować jedno z moich miniaturowych marzeń.

Zrobiłam sobie zegar - i to działający:) - odmierza czas, wahadło jest ruchome, a drzwiczki otwierane, brakuje tylko kluczyka do nakręcania;)

Zegar jest nieidealną miniaturką wielkoformatowego oryginału, który znajduje się w moim posiadaniu.
Wprowadziłam kilka modyfikacji - zmieniłam kolor (nie przepadam za miniaturkami w kolorze ciemno-brązowym, moim zdaniem jasny wosk dużo ładniej podkreśla detale), i pominęłam boczne okrągłe "okienka", skala to 1:8.

Dopiero na zdjęciach widzę, że tarcza jest za mała w stosunku do obudowy - trudno - następny zrobię mniejszy, to i proporcje będą lepsze:)...

Miniaturka najpewniej zawiśnie obok oryginału (jeszcze nie wiem czy samodzielnie, czy jako główny element jakiejś scenki zamkniętej w ramce).









A tutaj oryginał...



sobota, 24 grudnia 2016

Świątecznie...


W ten szczególny czas, życzę Wam wielu radosnych, ciepłych chwil, wewnętrznego spokoju i choć odrobiny oddechu po szaleństwie przedświątecznych przygotowań:)....





niedziela, 4 grudnia 2016

Pamiątkowe coś...

Wspomniałam Wam kiedyś, że mam najfajniejszych sąsiadów pod słońcem - w tej materii nic się nie zmieniło:)
Zmienił się natomiast "stan posiadania" wspomnianych sąsiadów - kilka dni temu w Ich rodzinie pojawił się mały Ktoś:).
Sąsiadka zawsze dzielnie mi kibicuje i nie szczędzi ogromu komplementów moim miniaturkowym pracom - mam nadzieję, że absolutnie szczerze;P, bo pomyślałam sobie, że skoro tak się Jej moje miniaturki podobają, to zrobię Jej niespodziankę i korzystając z niepowtarzalnej okazji sprezentuję jakąś;)))).

Sam pomysł nowatorski nie jest, sporo w sieci podobnych - pamiątka dla rodziców z okazji narodzin dziecka.
Od siebie dodałam tylko praktyczny element w postaci szufladek - w zamierzeniu, mających służyć przechowywaniu pierwszego ząbka, loczka, opaski szpitalnej itp.
Szufladki są dwie ponieważ maluch ma też starszego brata, któremu za nic nie chciałabym zrobić przykrości - druga szufladka jest dla Niego, mimo, że noworodkiem już dawno przestał być;).
Pierwotnie planowałam, że szufladki miniaturowej komódki spełnią rolę tych schowków, okazały się jednak za małe. Pozatym moja sąsiadka lubi porządek - nie byłaby więc chyba szczęśliwa musząc dodatkowo odkurzać miniaturowe mebelki;).
Finalnie przytwierdziłam więc wszystkie elementy na stałe, a całość zamknę za szybą.

Na poniższych zdjęciach brakuje jeszcze jednego z elementów - zdjęcia braci (zdjęcie, w drewnianej woskowanej ramce zawiśnie nad łóżeczkiem).

Zapraszam do oglądania:).












Za szybą...



niedziela, 30 października 2016

Mało oryginalnie...

Happy Halloween!:)

Udało się:) - "rzutem na taśmę" wczoraj w nocy wypiekłam ostatnie słodkości z asortymentu halloween'owej kawiarenki i niniejszym lokal uważam za otwarty;)...

Kawiarenka niemal w całości (za wyjątkiem latarenki i kilku technicznych elementów wykonana samodzielnie), posiada również trzypunktowe oświetlenie (dynia przed drzwiami, latarenka i wewnętrzne oświetlenie sufitowe).

Tradycyjnie już - giga spam zdjęciowy (tym razem naprawdę zaszalałam ze zdjęciami, ale nijak nie mogłam się zdecydować na wyrzucenie niektórych ujęć - niby podobne, a jednak różnią się szczegółami - tutaj słońce ładnie zagrało na drzwiach witrażowych, tam drzewo rzuciło ciekawy cień)...






















A tu już z włączonym światłem...



sobota, 22 października 2016

Coś na ścianę...

...wiadomo - każdy szanujący się lokal dba nie tylko o menu, ale też o wystrój.
W mojej halloween'owej kawiarence na ścianach zawisną takie oto tematyczne obrazki:)...

Balsa, wydruki obrazków, taśma miedziana + cyna, całość patynowana.




niedziela, 16 października 2016

Co by usiąść gdzie było:)...

Powolutku kończę halloween'ową kawiarenkę (jednak padło na kawiarenkę).

Projekt nieco inny niż dotychczasowe, bo wyjątkowo - skoncentrowałam się głównie na otoczeniu zewnętrznym, a wnętrze będzie tylko swego rodzaju dopełnieniem całości.
Ale co by kawiarenka zupełnie pusta nie była - dłubnęłam stoliczek barowy i dwa stołeczki do kompletu:).
Balsa, wykałaczki i elementy biżuteryjne, całość woskowana.

Na swoją kolejkę czeka jeszcze lada chłodnicza ze słodkościami;)...



niedziela, 9 października 2016

Znowu drzwi;)...

...choć tym razem nie do lasu, a do halloween'owej kawiarenki/sklepiku...
...nie mogę się zdecydować jakie finalnie ma być przeznaczenie nowego lokalu, tym bardziej, że jak to u mnie - pierwotny projekt zaczął ewoluować, żyć własnym życiem, wymknął się spod kontroli i ma się już nijak do pierwotnych założeń.

A wszystko przez tytułowe drzwi - miały być subtelnym uzupełnieniem malutkiego sklepiku w stylu rustykalnym, ale że nie mogłam się zdecydować na jeden z dwóch zaprojektowanych wzorów przeszklenia - zrobiłam oba, "do wyboru", co oczywiście tylko pogorszyło sprawę;)...

Z małych wejściowych drzwiczek zrobiły się wielkie przeszklone, dwuskrzydłowe drzwi, które nie bardzo pasują już do rustykalnego, filigranowego kioseczku, a budynek, który pierwotnie miał zajmować mniej więcej 1/4 powierzchni podstawy, finalnie zajął 3/4 jej powierzchni (niezłomna pozostałam jedynie w kwestii wielkości samej podstawy - 24X24 cm - oczywiście, fakt, że kolega małżonek stanowczo odmówił przycięcia większej płyty nie miał na to żadnego wpływu;))...

...i tak sobie dryfujemy - ja i moje drzwi - w stronę mrocznego, wiktoriańsko - gotyckiego sklepiszcza...

Uffff... czy Wasze projekty też przejmują nad Wami kontrolę?;)

A tutaj już feralne drzwi - wykonane ze szkła katedralnego w technice tiffany.

Kolejny raz, tym razem już celowo posłużyłam się (zupełnie niezgodnie z regułami sztuki) połączeniem taśmy z miedzianym spodem i czarnej patyny. Na zdjęciach jest to niestety słabo widoczne, bo brakowało słońca, ale w efekcie udało się uzyskać ładne miedziane refleksy, przy jednoczesnej wyrazistej oprawie...