Pracuję, biegam, organizuję Dzieciowi kolejne dni wakacji i w zasadzie nic ponadto...
Całe szczęście ostatnie dni przyniosły ochłodzenie, a wraz z nim przyszła też wena na plany jesiennych miniatur - są ambitne jak na moje możliwości czasowe, ale mam przeczucie, że może się udać;)...
Po pierwsze - wzięłam się za obiecane Komuś, a bardzo zaległe kwiaty z fimo - się wypiekają;).
Po drugie - w ramach jednego z jesiennych projektów zaplanowałam sobie halloween'ową kawiarenkę/sklepik (wstępny projekt już rozrysowany, teraz czekam aż dotrze zamówiony osprzęt oświetleniowy - do tej pory najpierw robiłam całość, a dopiero potem zastanawiałam się jak upchnąć światło, w efekcie kończyłam z oświetleniem led'owym, które choć bardzo ładne, to jednak dostępne w dużo mniejszej gamie wzorów/kolorów).
Po trzecie - uwielbiam schyłek lata i złotą polską jesień oraz wszystko co się z nimi wiąże, wymyśliłam więc sobie, że zrobię jesienną chatkę/domek zielarki pełną suszonych pęków wonnych ziół i kwiatów...
Moja zielarka będzie jednak miała też inne zainteresowania i dzisiaj o wynikach pierwszych przymiarek do tych zainteresowań właśnie;).
Księgi, starodruki - wykonane własnoręcznie (zawartość ściągnięta z sieci, wydrukowana i odpowiednio postarzona), obłożone naturalną skórą i materiałem, okucia na jednej z ksiąg wykonane z taśmy miedzianej i cyny (z czasem cyna lekko się utleni i nabierze ładnej, naturalnej patyny; cały czas główkuje natomiast jak ładnie postarzyć skórzaną okładkę).
Prototypy są dość duże (takie miały być), ale kolejne chyba zrobię już trochę mniejsze.
Zapraszam do oglądania:).





































