wtorek, 11 sierpnia 2015

Rolnictwo miniaturowe...

Żeby nie było, że całkowicie porzuciłam miniaturyzowanie - dzisiaj coś z serii "przyjemne z pożytecznym" - moja mini plantacja pomidorowo-bazyliowa:).
Wspólnie z Dzieciem zrobiłyśmy ją z myślą o jakiejś małej, nieśmiałej, bezdomnej wróżce, których na pewno sporo błąka się po świecie w tych podłych czasach gdy większość ludzi straciła już wiarę we wróżki i magię - my w każdym razie w nie wierzymy!:)

(wierzę też w Świętego Mikołaja, więc jeśli przypadkiem będzie to czytał - myślę sobie, że nasza wróżka nie pogardziłaby współlokatorem w osobie małego pukisia, np. Soso albo Toki;)))) 

Wracając do miniaturki - zarówno wieża jak i ścieżka powstały z kamieni zbieranych koło nasypu kolejowego - klejone warstwami, klejem uniwersalnym na "formie" z rolki po papierze toaletowym, wykończone fugą w kolorze szarym. Dach to balsa oklejona "łuskami" z szyszki...

No bo kto powiedział, że doniczki muszą być zwyczajne i nudne:).



Tak było w maju...





A tak jest teraz...






7 komentarzy:

  1. Pomidory i bazylia - kombinacja idealna!

    OdpowiedzUsuń
  2. w maju było ciekawie -
    teraz - jest pysznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku niestety plon balkonowych pomidorków koktajlowych był przeciętny, ale za to faktycznie pyszne były:)

      Usuń
    2. mój brat na balkonie hoduje i pomidory i papryki -
      nawet pozwolił mi z lalką wejść w ten gąszcz i
      dzięki temu dłuuugo miałam na blogu zielono i
      letnio, choć za oknem już była szaruga i smutek...

      Usuń