niedziela, 25 października 2015

Jesienne wrzosy...

W ten weekend nie miałam niestety zbyt wiele czasu na miniaturki, jedynie w przerwach między innymi obowiązkami i zajęciami skleciłam szybciutko jesienne wrzosy.

Doniczki zrobiłam z masy modelarskiej w kolorze terakoty, podsuszyłam w piekarniku (masa wysycha sama również w temperaturze pokojowej, ale nie bardzo miałam czas czekać), następnie lekko podkolorowałam suchymi pastelami, a wrzosy to...
...po prostu wrzosy:)
Całość polakierowana matowym MSC.

No cóż, kolejny z elementów jesienno-halloween'owej stylizacji gotowy;)...





niedziela, 18 października 2015

Kolejne halloween'owe akcesoria...

Dzisiaj dorobiłam się pokaźnej ilości miniaturowych wieńców halloween'owych (konkretnie to trzech - sporo, biorąc pod uwagę, że w dioramce drzwi są jedne;)), no i miotły...

Nie takiej zwykłej miotły - na moje oko jest to czarodziejska, latająca miotła jakiejś czarownicy;)...

Bazę do wianuszków zrobiłam z gałązek brzozy (pozostałość po produkcji pełnowymiarowych wieńców, które 31.10 będą ozdobą naszej "dużej" imprezy) - wykonanie nie jest trudne, po prostu z części długiej na przynajmniej 20-25 cm gałązki formuje się okrąg pożądanej wielkości (moje mają średnicę około 3,5-4 cm), następnie, nie przecinając gałązki, okręca się nią okrąg tak długo aż gałązka "się skończy". Jeśli wianuszek jest za cienki, można dołożyć kolejną gałązkę do oplatania.
Taką bazę można już zdobić według własnego gustu i uznania - ja polecam kolorowe piórka, wstążeczki, a dla bardziej cierpliwych elementy z masy fimo:)...

Najwięcej problemów sprawiły mi wstążeczki - strasznie ciężko jest zrobić zgrabną małą kokardkę i jeszcze ładnie ułożyć końce wstążki, ufff...

A teraz tradycyjnie już - zapraszam do oglądania:)...








poniedziałek, 12 października 2015

Farma dyń...

No cóż, z tą farmą to "troszeczkę" przesadziłam, ale dynie jak najbardziej są;)...

W moim miniaturowym świecie przygotowania do Halloween idą pełną parą - wczoraj, razem z Dzieciem robiłyśmy dynie:

Dzieć: Maaamooo, co robisz?
ja: drzwi do lasu...
Dzieć: Nooo weź, mamooo!!! Masa Fimo! Mogę lepić z tobą?!?!?!? Proszę, proszę, proszę!!!...
ja: no dobra...

(kleimy w milczeniu, tzn ja milczę, bo się koncentruję, a Dzieć nawija jak najęty;))

Dzieć: Mamooo, a wrzucisz też moją dynię na swojego bloga?
ja: No pewnie! :))))))))

Gdzieś w pudełkach z "przydasiami" znalazłam stary mechanizm od lampki ledowej i tym sposobem dorobiłam się nawet świecącej dyni:).
Normalnych, żywych dyń nie drążę na lampiony, bo najzwyczajniej w świecie szkoda mi takiego dobra - wolę potraktować je jako chwilową, nieświecącą dekorację, a potem ugotować z nich coś dobrego:)



Tutaj trochę lepiej widać, że efekt świetlny faktycznie jest;)...


A tutaj już praca zbiorowa - jedna z dyń jest "dzieciowa";)


Pierwowzory:)



sobota, 10 października 2015

Stolik kawowy...

Dzisiaj najmniejsza i zarazem ostatnia z części dioramkowego kompletu Noni - stolik kawowy z półeczką na gazety i książki.
Kanapa zaś w końcu dostała brakujące poduchy;).

Więcej mebli w tym "projekcie" nie przewiduję, planuję za to zabrać się za rozmaite dodatki (lustra, obrazki, zegary itp.) oraz detale tematyczne.

Najbliższa okazja - Halloween - to jedno z moich ulubionych świąt:), mimo, iż zupełnie nie nasze...

A teraz zapraszam do oglądania - stolik kawowy w stylu rustykalnym...


Kanapa, odsłona druga - tym razem z wyczekanymi poduchami...


Rzut oka na całość...


...i jeszcze jeden... 


...i kolejny:)... 


niedziela, 4 października 2015

Komoda

Dzisiaj komoda - stanowi komplet z biblioteczką, którą pokazywałam w poprzednim poście.
Zapraszam do oglądania:)



Szufladki oczywiście otwierane:)


środa, 30 września 2015

Biblioteczka

Mija już tydzień odkąd siedzę chora w domu z ewidentnym zakazem ruszania czterech liter poza ciepłe domowe pielesze - mam wrażenie, że jeszcze jeden dzień i oszaleję!...
Sytuację ratują chyba tylko miniaturki - między jedną, a drugą drzemką i snuciem się po mieszkaniu dłubię sobie powolutku mebelki do dioramki Noni.

Dzisiaj biblioteczka (a może kredensik?:)), inspirowana pełnowymiarowymi wyrobami firmy GRANGE.
Meble tej firmy są moim absolutnym faworytem, niestety ich cena podoba mi się już znacząco mniej:(.

No cóż, ale nic nie stoi przecież na przeszkodzie abym zrobiła sobie ich miniaturową, uproszczoną wersję:)...

(Na wykończenie i pokazanie czeka jeszcze komoda z tej samej "serii", ale to już następnym razem;)).

Zapraszam do oglądania:).





Szuflady oczywiście w pełni funkcjonalne:)


sobota, 26 września 2015

Noni...

Tygodniami zastanawiałam się nad imieniem dla mojej pierwszej żywiczki - a problem "od ręki" rozwiązała moja Córka.
Po prostu rzuciła wczoraj "mamo, może nazwij ją Noni?"...
No cóż - pasuje:).

Przedstawiam Wam Noni:).

Makijaż wykonany przeze mnie (na razie odpuściłam sobie wklejanie rzęs - efekt poprzedniej próby nie przypadł mi do gustu), strój też mojego autorstwa (przy okazji odkryłam, że szycie dla tak małych laleczek nie jest moim powołaniem:(... ), wig "fabryczny" (planowałam go wymienić, ale po rozczesaniu kucyków z zaskoczeniem stwierdziłam, że jednak mi się podoba), no i wymieniłam też oczka (pierwotnie Noni przyjechała z jasno brązowymi akrylami - ale nie wiem czy jeszcze do nich nie wrócę, bo teraz moja brzydsza połówka suszy mi głowę, że z "alien'em" mieszkać nie będzie;) ).

No nic, koniec gadania, zapraszam do oglądania - uwaga, znowu spam zdjęciowy;).