środa, 12 lipca 2017

Mebelki...

I znowu plany sobie, a rzeczywistość sobie...

Nic jeszcze nie uszyłam z zaplanowanych tekstyliów domkowych, udało mi się za to dłubnąć kilka mebelków - w sam raz do domku plażowego..
W samym zaś domku zainstalowałam też łóżko na antresolce z malutką drabinką oraz półkę i wieszak, ale to pokażę Wam z całą resztą podczas sesji plenerowej:).

Czas na tytułowe mebelki - stolik, ława (jeszcze bez poduszek, za to ze skrzynią na pościel lub inne niezbędne akcesoria), szafka, krzesło i taboret - wszystko, od początku do końca wykonane samodzielnie:)...




niedziela, 9 lipca 2017

Dodatki domkowe...

Korzystając z nieobecności Dziecia (urlopuje się nad morzem:)) próbujemy z kolegą małżonkiem nadrobić wszystkie zaległe sprawy okołomieszkaniowe z całego roku (żeby być całkiem prawdomównym należy jednak nadmienić, że próbuje głównie kolega małżonek, bo ja miniaturyzuję i przeszkadzam rozłożonymi wszędzie narzędziami, balsą, klejami i innymi takimi;)).

Już widzimy, że się nie uda, bo i w sumie dlaczego by miało - co roku planujemy całą listę rzeczy do zrobienia i co roku nie robimy nawet 20% z wcześniej zaplanowanych...
...inna sprawa, że są to raczej ambitne tematy.

W tym roku, mój lepszy (tym razem) połówek wymyślił samodzielną produkcję kolejnej szafy wnękowej - tak, tak, samodzielną - takiego mam fajnego męża, nie ma rzeczy której nie potrafiłby wykonać (tylko Mu nie mówcie, że to powiedziałam, bo wbije się w dumę i nie będę z Nim łatwego życia miała;)).

W założeniu szafa ma nam pomóc uporządkować przestrzeń przedpokojową (niestety w naszym przypadku filigranowa szafka na buty, fikuśne wieszaczki i stylowe lustra zupełnie się nie sprawdziły) i zwolnić trochę miejsca w dużym pokoju na moje miniaturki, których powoli, ale jednak przybywa...
...a na kolejny etap prac remontowo-meblowych zaplanowana została podświetlana witrynko-nadstawka na moje domki:)))) (stanie na biblioteczce jak już usunę z niej wszystkie znajdujące się tam teraz pudła, pudełka i pudełeczka).

Prace nad szafą na ukończeniu, w domu bałagan okrutny, a ja siedzę i bez krzty poczucia winy (przecież i tak bałagan - cóż znaczy te kilka pyłków więcej;)) szlifuję sobie drewniane dodatki do domku plażowego.

Oto one (wieże z kamyczków, są oczywiście z kamyczków, nie z balsy;)) - zapraszam do oglądania, a ja lecę szyć pościel do domku:).




sobota, 1 lipca 2017

Plażowo...

Dzisiaj udało mi się dokończyć główną część mojego aktualnego projektu - mały domek plażowy:).
Mały finalnie nie jest, ale plażowy na pewno;)...

Pozostało jeszcze tylko urządzenie wnętrza, ufryzowanie i makijaż dla jego użytkowniczki i sesja zdjęciowa na plaży:).

Całość zaprojektowana została właśnie pod kątem rzeczonej sesji - planuję zabrać domek ze sobą na urlop do Dębek i spróbować swoich sił w fotografii plenerowej.
Bardzo jestem ciekawa efektu końcowego - chciałabym uzyskać ujęcia dające złudzenie, że domek jest pełnowymiarową budowlą...

Z ciekawostek - pierwszy raz do budowy ścian użyłam nie balsy jak to mam w zwyczaju (za wyjątkiem ściany szczytowej), ale głównie płyty która stanowi spód antyramy (to chyba płyta pilśniowa?).
Antyrama wogóle jest rewelacyjnym budulcem - tania i łatwo dostępna (szczególnie jak w sobotę wieczór - nie wiem dlaczego, zawsze, ale to zawsze jest to sobotni wieczór gdy wszystkie specjalistyczne sklepy są już dawno pozamykane - okazuje się, że zabrakło mi sporego kawałka materiału do ukończenia konstrukcji), a szkło które się na nią składa jest wyjątkowo cienkie i przez to idealne do miniatur:).
Dachówki wykonałam ze starego forniru wygrzebanego przez moich Rodziców z mrocznych czeluści zagraconej piwnicy domu rodzinnego (tzn. teraz Ich piwnica już zagracona nie jest, bo została gruntownie przekopana, posprzątana, a wszystkie przydasie przerzucone do mojej, ku oczywistej i żywiołowej radości mojej brzydszej i mało wyrozumiałej połowy;))
Fornir również świetnie się sprawdził - to ładna i trwała alternatywa dla cienkiej 1 mm balsy, daje się łatwo ciąć nożyczkami, a dodatkowo po namoczeniu można go w zasadzie dowolnie wyginać (w ramach eksperymentu robię z niego właśnie miniaturowe, okrągłe pudła na kapelusze - pierwsze próby wypadły zachęcająco).

No dobrze, koniec gadania - zapraszam do oglądania:).
Zdjęć jak zwykle milion, bo jak zwykle nie mogłam się zdecydować które wybrać.












hm... brudne okna w moich budowlach zaczynają powoli stawać się moim znakiem rozpoznawczym;/...



Nazwa na cześć najfajniejszej (poza mną oczywiście;)) córki świata:) 





poniedziałek, 19 czerwca 2017

Wojna, desant i odwrót...

To była dłuuuga, zimna i przynajmniej dla mnie jałowa pod kątem twórczym wiosna...
Minęła mi pod znakiem kontuzji sportowej, ciągłego sprzątania (którego efekty dziwnym trafem ulatniały się po góra 5 minutach od zakończenia całej operacji) oraz potyczek i wojenek podjazdowych z dorastającym w zastraszającym tempie Dzieciem...

Ale zrobiło się cieplej, dni stały się dłuższe, kot przestał linieć, a Dzieć gardząc najwyraźniej moim towarzystwem przeniósł się do kwatery polowej na osiedlowym placu zabaw, gdzie okopał się na z góry upatrzonych pozycjach i kontynuuje działania zaczepno-obronne, siłą rzeczy obierając sobie inne cele taktyczne, pozostawiając mi chwilę na głębszy oddech;)...

Korzystając z nadarzającej się okazji, w ostatni weekend rozpoczęłam budowę malutkiego domku plażowego.
Tzn. domek w założeniu miał być malutki, ale jak to już u mnie wcześniej bywało - gdzieś pomiędzy planami, a wykonaniem rozrósł się do słuszniejszych rozmiarów.

Miało to być coś na kształt plażowej budki do zmiany odzienia, stojącej na podwyższeniu i piaszczystej podstawie, a główną rolę miało grać otoczenie domku (pierwszą próbę z wykorzystaniem plażowego piasku mam już za sobą - zrobiłam z niego ścieżkę do kawiarenki halloween'owej i nie ukrywam, że efekt przeszedł moje oczekiwania, chciałam więc sprawdzić jak mój patent z fugą, klejem i piaskiem sprawdzi się na większej powierzchni)...

...no, ale jak to tak - budka bez wyposażenia? A jak wyposażenie to i budka musi być większa... a jak już robimy większą to i duże przeszklone drzwi się zmieszczą...

No i popłynęłam... znowu...

Finalnie skończyło się na podstawie 27x32 cm, sam domek zaś ma wymiary 20x17 cm + taras i schodki (będzie stał na drewnianych słupach podporowych, więc i schodki być muszą).

A, że na najbliższy weekend zaplanowany mamy szybki dzieciowy desant i strategiczne odejście pod osłoną nocy, tj. odwrót;) (wakacje u Dziadków nad morzem - cóż może być lepszego dla Dziecia i rodziców?!? O Dziadkach nie wspominam, bo wiadomo, że już się doczekać nie mogą;)) - spodziewam się, że prace budowlane nabiorą tempa i niebawem będę mogła pokazać całość...

Tymczasem rzut oka na stan obecny...



Widok z lotu ptaka;)...


niedziela, 8 stycznia 2017

Czas...

...no cóż - czas wolny to u mnie towar mocno deficytowy...

Ostatnio również nie miałam go zbyt wiele i choć strasznie długo to trwało to udało mi się jednak zrealizować jedno z moich miniaturowych marzeń.

Zrobiłam sobie zegar - i to działający:) - odmierza czas, wahadło jest ruchome, a drzwiczki otwierane, brakuje tylko kluczyka do nakręcania;)

Zegar jest nieidealną miniaturką wielkoformatowego oryginału, który znajduje się w moim posiadaniu.
Wprowadziłam kilka modyfikacji - zmieniłam kolor (nie przepadam za miniaturkami w kolorze ciemno-brązowym, moim zdaniem jasny wosk dużo ładniej podkreśla detale), i pominęłam boczne okrągłe "okienka", skala to 1:8.

Dopiero na zdjęciach widzę, że tarcza jest za mała w stosunku do obudowy - trudno - następny zrobię mniejszy, to i proporcje będą lepsze:)...

Miniaturka najpewniej zawiśnie obok oryginału (jeszcze nie wiem czy samodzielnie, czy jako główny element jakiejś scenki zamkniętej w ramce).









A tutaj oryginał...



sobota, 24 grudnia 2016

Świątecznie...


W ten szczególny czas, życzę Wam wielu radosnych, ciepłych chwil, wewnętrznego spokoju i choć odrobiny oddechu po szaleństwie przedświątecznych przygotowań:)....





niedziela, 4 grudnia 2016

Pamiątkowe coś...

Wspomniałam Wam kiedyś, że mam najfajniejszych sąsiadów pod słońcem - w tej materii nic się nie zmieniło:)
Zmienił się natomiast "stan posiadania" wspomnianych sąsiadów - kilka dni temu w Ich rodzinie pojawił się mały Ktoś:).
Sąsiadka zawsze dzielnie mi kibicuje i nie szczędzi ogromu komplementów moim miniaturkowym pracom - mam nadzieję, że absolutnie szczerze;P, bo pomyślałam sobie, że skoro tak się Jej moje miniaturki podobają, to zrobię Jej niespodziankę i korzystając z niepowtarzalnej okazji sprezentuję jakąś;)))).

Sam pomysł nowatorski nie jest, sporo w sieci podobnych - pamiątka dla rodziców z okazji narodzin dziecka.
Od siebie dodałam tylko praktyczny element w postaci szufladek - w zamierzeniu, mających służyć przechowywaniu pierwszego ząbka, loczka, opaski szpitalnej itp.
Szufladki są dwie ponieważ maluch ma też starszego brata, któremu za nic nie chciałabym zrobić przykrości - druga szufladka jest dla Niego, mimo, że noworodkiem już dawno przestał być;).
Pierwotnie planowałam, że szufladki miniaturowej komódki spełnią rolę tych schowków, okazały się jednak za małe. Pozatym moja sąsiadka lubi porządek - nie byłaby więc chyba szczęśliwa musząc dodatkowo odkurzać miniaturowe mebelki;).
Finalnie przytwierdziłam więc wszystkie elementy na stałe, a całość zamknę za szybą.

Na poniższych zdjęciach brakuje jeszcze jednego z elementów - zdjęcia braci (zdjęcie, w drewnianej woskowanej ramce zawiśnie nad łóżeczkiem).

Zapraszam do oglądania:).












Za szybą...