Dzisiaj popełniłam swój pierwszy lalkowy repaint - nie jest doskonały, więcej - jest bardzo, bardzo niedoskonały, ale i tak mi się podoba:).
Ale od początku - przeszło trzy miesiące temu stałam się szczęśliwą posiadaczką trzech małych bjd, pierwotnie planowałam wysłać je na profesjonalny makijaż do jednej z polskich artystek, niestety z różnych względów pierwotny plan nie doszedł do skutku. Postanowiłam więc pomalować laleczki sama.
W tym miejscu chciałabym bardzo podziękować wszystkich aktywnym użytkownikom dollsforum - to dzięki ich życzliwym poradom i wskazówkom zgromadzonym na forum chociaż w teorii wiedziałam co robić:).
Docelowo lala ma mieć krótką, rudą perukę. Poluję też na jakieś fajne, szklane oczka dla niej.
Za jakiś czas pewnie przemaluję laleczkę i poprawię to co mi nie wyszło (pierwsze podejście do ust uważam za średnio udane, na pewno nie będę też wklejać jej już rzęs, a przynajmniej nie będą to zwykłe sztuczne rzęsy - przy tak małych lalkach nie wyglądają naturalnie i psują efekt, jeszcze pokombinuję co w zamian - może malowane, a może kawałki naturalnych włosów...), a póki co jest tak (nie obrażę się na konstruktywną krytykę:)...
Z założenia, niniejszy blog ma być miejscem w którym chciałabym pokazywać Wam wyniki (czasem lepsze, czasem gorsze:)) moich rozmaitych aktywności - będzie więc trochę miniaturowych domków, wnętrz i lalek, trochę witraży i trochę szycia, a czasami (w przerwie między jedną, a drugą dietą;)) - coś słodkiego:)... Słowem - wszystko co składa się na mój własny, prywatny bałagan - zapraszam:)
sobota, 22 sierpnia 2015
wtorek, 11 sierpnia 2015
Rolnictwo miniaturowe...
Żeby nie było, że całkowicie porzuciłam miniaturyzowanie - dzisiaj coś z serii "przyjemne z pożytecznym" - moja mini plantacja pomidorowo-bazyliowa:).
Wspólnie z Dzieciem zrobiłyśmy ją z myślą o jakiejś małej, nieśmiałej, bezdomnej wróżce, których na pewno sporo błąka się po świecie w tych podłych czasach gdy większość ludzi straciła już wiarę we wróżki i magię - my w każdym razie w nie wierzymy!:)
(wierzę też w Świętego Mikołaja, więc jeśli przypadkiem będzie to czytał - myślę sobie, że nasza wróżka nie pogardziłaby współlokatorem w osobie małego pukisia, np. Soso albo Toki;))))
Wracając do miniaturki - zarówno wieża jak i ścieżka powstały z kamieni zbieranych koło nasypu kolejowego - klejone warstwami, klejem uniwersalnym na "formie" z rolki po papierze toaletowym, wykończone fugą w kolorze szarym. Dach to balsa oklejona "łuskami" z szyszki...
No bo kto powiedział, że doniczki muszą być zwyczajne i nudne:).
Tak było w maju...
A tak jest teraz...
Wspólnie z Dzieciem zrobiłyśmy ją z myślą o jakiejś małej, nieśmiałej, bezdomnej wróżce, których na pewno sporo błąka się po świecie w tych podłych czasach gdy większość ludzi straciła już wiarę we wróżki i magię - my w każdym razie w nie wierzymy!:)
(wierzę też w Świętego Mikołaja, więc jeśli przypadkiem będzie to czytał - myślę sobie, że nasza wróżka nie pogardziłaby współlokatorem w osobie małego pukisia, np. Soso albo Toki;))))
Wracając do miniaturki - zarówno wieża jak i ścieżka powstały z kamieni zbieranych koło nasypu kolejowego - klejone warstwami, klejem uniwersalnym na "formie" z rolki po papierze toaletowym, wykończone fugą w kolorze szarym. Dach to balsa oklejona "łuskami" z szyszki...
No bo kto powiedział, że doniczki muszą być zwyczajne i nudne:).
Tak było w maju...
A tak jest teraz...
niedziela, 9 sierpnia 2015
Leniwie i wakacyjnie...
Nie mam pojęcia dlaczego, ale gdy zaczyna robić się ciepło moja fascynacja miniaturkami i lalkami gwałtownie stygnie - co prawda nadal z niekłamaną przyjemnością zaglądam w ulubione czeluście internetów by podziwiać wytwory cudzych rąk i wyobraźni, ale sama nie mam najmniejszej ochoty niczego w tym zakresie robić.
Być może to kwestia pogody... chociaż przecież polskie lato nie zawsze jest tak upalne jak tegoroczne - sama nie wiem...
W każdym razie latem przestawiam się na inne formy działalności - głównie rolniczej (balkon;)) i cukierniczej - dzisiaj fotki z efektami tej drugiej:)...
Bardzo na czasie, bo plażowo - torcik dla mojej Córy - wszystko w 100% jadalne:)
Być może to kwestia pogody... chociaż przecież polskie lato nie zawsze jest tak upalne jak tegoroczne - sama nie wiem...
W każdym razie latem przestawiam się na inne formy działalności - głównie rolniczej (balkon;)) i cukierniczej - dzisiaj fotki z efektami tej drugiej:)...
Bardzo na czasie, bo plażowo - torcik dla mojej Córy - wszystko w 100% jadalne:)
sobota, 9 maja 2015
Poznajemy się...
W czwartek nadeszła długo oczekiwana chwila - odebrałam z poczty małą paczuszkę (obyło się bez podatków, cła i innego zła - szczęście początkującego;)).
W domu rozpakowałyśmy z Dzieciem zawartość i... jakoś tak na razie krążymy koło pudeł, onieśmielone obecnością nowych domowników:).
Maluchy są pocieszne - jeden (Doll Leaves, Cherry) znalazł już właścicielkę i zyskał imię - panienka trafiła do córki i stała się Oliwią:).
Moja (Doll Leaves, Alex) - zamyślona, tajemnicza i nadal bezimienna, ale mamy czas - poczekam, aż sama mi powie jak ma właściwie na imię;)...
Są niesamowite - nawet bez makijażu, włosów i ubrań - a może właśnie dlatego, że takie saute:)...
W domu rozpakowałyśmy z Dzieciem zawartość i... jakoś tak na razie krążymy koło pudeł, onieśmielone obecnością nowych domowników:).
Maluchy są pocieszne - jeden (Doll Leaves, Cherry) znalazł już właścicielkę i zyskał imię - panienka trafiła do córki i stała się Oliwią:).
Moja (Doll Leaves, Alex) - zamyślona, tajemnicza i nadal bezimienna, ale mamy czas - poczekam, aż sama mi powie jak ma właściwie na imię;)...
Są niesamowite - nawet bez makijażu, włosów i ubrań - a może właśnie dlatego, że takie saute:)...
niedziela, 3 maja 2015
Jak to w dziecięcym...
Cóż tu dużo mówić - dzisiaj pokój dziecięcy (jeden z dwóch - obecnie już zbyt mały - wiadomo, rodzina się powiększa:))
Na potrzeby sesji lekko ogarnięty - zazwyczaj panuje w nim bałagan jak w najprawdziwszym dziecięcym;)...
To pomieszczenie stanowi chyba największą "zbieraninę" lalkowego domku - jedynie piętrowe łóżko, pościel i książeczka są produkcji własnej, pozostałe z ruchomych elementów to zdobycze "kinder-jajkowe", oryginalne wyposażenie lalkowe i inne bliżej niezidentyfikowane...
Zapraszam do oglądania:)
A jako "bonus" - łazienka - nie poświęcę jej odrębnego posta, bo nijak nie mogę jej ładnie obfocić (to przez to lustro na tylnej ścianie, które odbija pokój mojego Dziecia:(...)
Na potrzeby sesji lekko ogarnięty - zazwyczaj panuje w nim bałagan jak w najprawdziwszym dziecięcym;)...
To pomieszczenie stanowi chyba największą "zbieraninę" lalkowego domku - jedynie piętrowe łóżko, pościel i książeczka są produkcji własnej, pozostałe z ruchomych elementów to zdobycze "kinder-jajkowe", oryginalne wyposażenie lalkowe i inne bliżej niezidentyfikowane...
Zapraszam do oglądania:)
sobota, 18 kwietnia 2015
Historie kuchenne...
Wczoraj wspomniałam o domku dla lalek, który odnawiałam dla mojego Dziecia - dzisiaj pora na pokazanie dwóch z siedmiu domkowych pomieszczeń. Panie, Panowie i Lalki - oto kuchnia z jadalnią:)
Wszystkie słodkości i meble (poza kredensem - zakupiony w stanie surowym i nawoskowany barwiącym woskiem i lodówką - pozostałość z oryginalnego wyposażenia) wykonałam samodzielnie - są dość toporne, ale jest to celowe, bo z założenia miały być "dziecioodporne".
Przecież w gruncie rzeczy chodzi o to żeby móc lalkować do woli, bez matki wydzierającej się nad głową, że coś ulega zniszczeniu. Zresztą, jak widać na zdjęciach - małe mieszkanki domku nie narzekają;)...
Zapraszam do oglądania:).
Słodki podwieczorek (starsza siostra czuwa:))...
Szybki rzut oka w menu (śpieszę donieść, iż koktajle są bezalkoholowe;)).
Wszystkie słodkości i meble (poza kredensem - zakupiony w stanie surowym i nawoskowany barwiącym woskiem i lodówką - pozostałość z oryginalnego wyposażenia) wykonałam samodzielnie - są dość toporne, ale jest to celowe, bo z założenia miały być "dziecioodporne".
Przecież w gruncie rzeczy chodzi o to żeby móc lalkować do woli, bez matki wydzierającej się nad głową, że coś ulega zniszczeniu. Zresztą, jak widać na zdjęciach - małe mieszkanki domku nie narzekają;)...
Zapraszam do oglądania:).
Słodki podwieczorek (starsza siostra czuwa:))...
Szybki rzut oka w menu (śpieszę donieść, iż koktajle są bezalkoholowe;)).
Koty też lubią słodkości:)...
A tu już kuchnia - na razie uboga w wyposażenie...
piątek, 17 kwietnia 2015
O tym jak się właściwie zaczęło - więcej niż kilka słów...
Moja przygoda z miniaturkami zaczęła się całkiem niewinnie - od odnawiania dla mojej córki starego domku dla lalek, który prawie 30 lat temu zrobili dla mnie tata z dziadkiem, zaś mebelki do domku, pościel, firanki itp. wyposażenie były dziełem mojej mamy.
Domek był prezentem pod choinkę i żeby było śmieszniej - wtedy nie wzbudził u mnie większego zainteresowania, bawiła się nim głównie moja mama;)...
Jakieś 2-3 lata temu zabrałam domek z piwnicy moich rodziców z mocnym postanowieniem odnowienia go dla mojego Dziecia.
Marzyły mi się nowe podłogi, oświetlenie, nowe meble do kuchni i bieżąca woda (wiem, wiem - popłynęłam;)), a że nie bardzo wiedziałam jak się za to zabrać - zaczęłam grzebać w czeluściach internetów, no i jak się zapewne domyślacie - przepadłam z kretesem:)...
Oglądanym miniaturom często towarzyszyły niesamowite lalki (zanim je odkryłam, godziłam się z faktem, że lalki będące w moim, a w zasadzie w córki posiadaniu niekoniecznie idealnie pasują do domku, próbowałam przesadzać je na inne, bardziej ruchome ciałka, ale to nie było to) - z biegiem czasu to moje podglądactwo przerodziło się w nową miłość do lalek bjd i miniaturowych wnętrz:)
Domek został odnowiony i rozbudowany o szafkę-podstawę (dzięki Ci mężu:)), która znacznie zwiększa komfort zabawy. I choć jeszcze nie jest w pełni wyposażony, bo to istna rezydencja - salon, 2 sypialnie (jedna z tarasem), łazienka, kuchnia z jadalnią i strych:) - jest już w stałym użyciu:).
W międzyczasie udało mi się sterroryz... ekhm... to znaczy namówić mojego męża na zakup wymarzonego prezentu - mojej pierwszej, własnej, całkiem prywatnej żywiczki (już podróżuje - mam nadzieję, że niedługo będę mogła się nią "pochwalić").
A jako, że każda lalka musi mieć gdzie mieszkać - zbudowałam jej mały pokoik z tarasem.
A teraz, co by dłużej nie przynudzać - zapraszam do oglądania rzeczonej dioramy:)...
W trakcie budowy...
Domek był prezentem pod choinkę i żeby było śmieszniej - wtedy nie wzbudził u mnie większego zainteresowania, bawiła się nim głównie moja mama;)...
Jakieś 2-3 lata temu zabrałam domek z piwnicy moich rodziców z mocnym postanowieniem odnowienia go dla mojego Dziecia.
Marzyły mi się nowe podłogi, oświetlenie, nowe meble do kuchni i bieżąca woda (wiem, wiem - popłynęłam;)), a że nie bardzo wiedziałam jak się za to zabrać - zaczęłam grzebać w czeluściach internetów, no i jak się zapewne domyślacie - przepadłam z kretesem:)...
Oglądanym miniaturom często towarzyszyły niesamowite lalki (zanim je odkryłam, godziłam się z faktem, że lalki będące w moim, a w zasadzie w córki posiadaniu niekoniecznie idealnie pasują do domku, próbowałam przesadzać je na inne, bardziej ruchome ciałka, ale to nie było to) - z biegiem czasu to moje podglądactwo przerodziło się w nową miłość do lalek bjd i miniaturowych wnętrz:)
Domek został odnowiony i rozbudowany o szafkę-podstawę (dzięki Ci mężu:)), która znacznie zwiększa komfort zabawy. I choć jeszcze nie jest w pełni wyposażony, bo to istna rezydencja - salon, 2 sypialnie (jedna z tarasem), łazienka, kuchnia z jadalnią i strych:) - jest już w stałym użyciu:).
W międzyczasie udało mi się sterroryz... ekhm... to znaczy namówić mojego męża na zakup wymarzonego prezentu - mojej pierwszej, własnej, całkiem prywatnej żywiczki (już podróżuje - mam nadzieję, że niedługo będę mogła się nią "pochwalić").
A jako, że każda lalka musi mieć gdzie mieszkać - zbudowałam jej mały pokoik z tarasem.
A teraz, co by dłużej nie przynudzać - zapraszam do oglądania rzeczonej dioramy:)...
W trakcie budowy...
A tutaj już efekt końcowy:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































